Subskrypcje. Wygoda czy kolejny sposób na zmęczenie głowy?
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie temat subskrypcji. Nie dlatego, że jestem ich wielkim fanem. Obecnie korzystam z jednej, ale to taka darowana od teścia co w praktyce oznacza, że prowadzę bardzo wygodną hipokryzję.
Kiedyś miałem ich więcej. Netflix, inne platformy, jakieś dodatkowe usługi. Z czasem jednak coś zaczęło mi w tym wszystkim zgrzytać. Muszę wykupić Netflixa aby obejrzeć to, muszę wykupić HBO aby obejrzeć tamto, zaraz dojdzie do tego, że aby obejrzeć jeden film, będę musiał wykupić więcej abonamentów niż mam par skarpet…
Czułem się z tym źle. Nie finansowo. Bardziej psychicznie. I wtedy zacząłem się zastanawiać: dlaczego? Dlaczego coś, co miało być prostsze od starej telewizji, zaczyna wywoływać dziwny dyskomfort? Zrobiłem to, co robię często, czyli zajrzałem do badań psychologicznych i okazało się, że to wcale nie jest takie rzadkie odczucie.
Gdy dostęp zastępuje własność
Do napisania tego wpisu zainspirował mnie artykuł o czymś zaskakującym. O urządzeniu, które wyparowało z mojej pamięci. iPody wracają do łask. Okazuje się, że coraz więcej osób kupuje je na aukcjach z używanym sprzętem. Dla młodszych czytelników – iPod był czymś bardzo prostym. Nie miał subskrypcji, algorytmów ani potrzeby wysyłania powiadomień co trzy minuty. Kupowałeś utwór i był twój. Bez abonamentu. Bez miesięcznej opłaty. Bez obawy, że pewnego dnia zniknie z biblioteki. Zacząłem się zastanawiać, czy to przypadkiem nie jest jakiś sygnał.
Może ludzie zaczynają mieć trochę dość modelu, w którym nic tak naprawdę nie należy do nich? Bo w świecie streamingu wszystko jest tylko dostępem. Płacisz – masz dostęp. Przestajesz płacić – wszystko znika.
Temat ten wrócił do mnie jeszcze mocniej, gdy niedawno jeden z przedstawicieli branży gier powiedział coś, co wywołało sporą burzę. Stwierdził wprost, że gry cyfrowe tak naprawdę nie są naszą własnością. Kupujemy licencję. Prawo do korzystania.
Niby gracze wiedzieli o tym od dawna, ale gdy ktoś powiedział to głośno, reakcja była natychmiastowa. Co ciekawe, w tym samym czasie wzrosło piractwo. Trochę paradoksalne, ale z psychologicznego punktu widzenia całkiem logiczne. Bo kiedy ludzie zaczynają czuć, że tracą kontrolę nad tym, co kupują, zaczynają szukać innych sposobów, żeby ją odzyskać.
Subskrypcje i zmęczenie głowy
Badania psychologiczne – które zamieściłem pod wpisem – pokazują jeszcze jedną ciekawą rzecz. Otóż, im więcej mamy subskrypcji, tym częściej pojawia się coś, co można nazwać zmęczeniem konsumenckim.
Każda usługa to:
• kolejna opłata
• kolejna decyzja
• kolejna rzecz do kontrolowania
A nasz mózg średnio lubi nadmiar takich drobnych obowiązków. Choć subskrypcje oferują wygodę i personalizację, ich nadmiar może prowadzić do problemów psychologicznych i finansowych. Konsumenci coraz częściej odczuwają lęk, zmęczenie decyzyjne i poczucie winy związane z zarządzaniem wieloma usługami. Co więcej, w niektórych badaniach nawet 70% użytkowników przyznaje, że płaci za subskrypcje, z których prawie nie korzysta. One po prostu są. Do tego dochodzi jeszcze jeden mechanizm, który platformy świetnie wykorzystują – FOMO.
Fear of Missing Out, czyli lęk przed pominięciem. Wszyscy już oglądają ten serial, to najgłośniejsza premiera roku, musisz to zobaczyć. I nagle okazuje się, że subskrypcja nie jest już tylko wygodą. Staje się trochę ubezpieczeniem przed byciem poza rozmową.
Może mniej znaczy więcej?
Dlatego coraz częściej mam wrażenie, że warto zrobić coś bardzo prostego. Spojrzeć na swoje subskrypcje i zapytać: czy ja naprawdę tego potrzebuję? Bo platformy coraz częściej idą w ilość produkcji, a nie w ich jakość, a my płacimy za ogromne biblioteki treści, z których korzystamy sporadycznie.
Może więc warto potraktować subskrypcje trochę jak dietę informacyjną, ograniczyć je do minimum. Zostawić tylko te, które naprawdę coś wnoszą?
Bo higiena psychiczna też ma swoją wartość. I czasem nawet darowana subskrypcja – od teścia czy kogokolwiek innego – nie jest warta tego, żeby dokładać sobie kolejnego małego źródła napięcia.
Dajcie znać, co sądzicie na ten temat?
w.
źródła: